spis treści
wiadomości
Wallis i Futuna
focus
Taro z patele
9.04.2004
Płaskie Wallis razem z oddaloną o ponad 200 km górzystą Futuną tworzą mało znane zamorskie terytorium Francji. Dzięki świątecznej korespondencji od zaprzyjaźnionego z naszym serwisem podróżnika Wojciecha Dąbrowskiego, mamy szanse poznać je lepiej.
Widok Wallis z lotu ptaka
Witam Panie Przemku!
Malo! Tak się tu pozdrawiamy. Za oknem ponad gęstymi gałęziami chlebowca widać dach królewskiego pałacu, kryte strzechą "fale", w którym zbiera się zgromadzenie wodzów i jeszcze wyżej - aż po horyzont turkusowo-błękitną lagunę zamkniętą białą grzywą rafy.
Lepki upał tropiku, passat dziś nie wieje. Palące słońce. Klei się koszula na plecach, kleją się kartki notatnika. Ale za to orgia kwiatów, palmy i pandanusy, serdeczni ludzie i muzyka rozkołysana łagodnie jak ten granatowy ocean.
Wyspa Wallis, gdzie jestem, jest prawie płaska. Wygląda jak jeden wielki ogród, z urokliwą laguną usianą małymi wysepkami pośrodku. Mieszkam na plebani u ciemnoskórego patele Petelo (ojca Piotra). Co ranek budzi mnie walenie w drewniany polinezyjski bęben zwołujące ludzi na msze. To tylko tradycja, bo wierni i tak przychodzą lub przyjeżdżają na skrzyniach furgonetek z odległości kilku kilometrów. Kobiety z kwiatami we włosach, mężczyźni w spódniczkach pareo. Brakuje mi już filmów, by ich fotografować.
Polinezyjczycy, którzy tu mieszkają to bardzo gorliwi katolicy. święta obchodzone są tu z wielkim i ogromnie barwnym ceremoniałem. Wspaniale przy tym śpiewają w swoim języku i na swoja nutę.
Patele zna trochę angielski, ale z pozostałymi rozmawiam używając mojej nieco kulawej i zapomnianej francuzczyzny. Oni miedzy sobą mówią dialektem polinezyjskich wysp, w którym nie występują niektóre głoski np. r czy d, co czyni ich język miękkim i śpiewnym.
Wallis razem z oddaloną o ponad 200 km górzystą Futuną tworzą mało znane zamorskie terytorium Francji. Turystyka tu praktycznie nie istnieje (pewnie dlatego tak tu drogo), na jegomościa z plecakiem, takiego jak ja patrzą z życzliwym zainteresowaniem.
Wędrując pieszo od wioski do wioski zaglądałem do owalnych chat krytych pandanusową strzechą, gdzie częstowano mnie mlekiem ze świeżych kokosów rosnących tu na każdym podwórku. Mężczyźni przesiadujący cale dnie w wioskowych "fale" i popijający narkotyzujący napój ze startych korzeni zwany kavą, także zapraszali mnie do towarzystwa i niestety trudno było odmówić...
Na Futunie też mieszkałem u patele, oczywiście innego. Ja fotografowałem uroczystości Palmowej Niedzieli pod prawdziwymi palmami, a on dziwował się co mnie przyniosło do takiej zapomnianej dziury z dalekiej Polski. Dwa razy dziennie wspólnie jadaliśmy taro (z wyglądu przypominające szare mydło) ze świeżymi rybami, które parafianie łowią na rafie ze swoich drewnianych, dłubanych łódek.
W Wielka środę odwieźli mnie razem z bosonogim kościelnym na trawiaste lądowisko i zawiesili mi na szyi pożegnalny naszyjnik z pachnących kwiatów. Nofo la kaumea! Byłem szczerze wzruszony.
Tyle na dziś z Południowego Pacyfiku. Biegnę teraz z dyskietką do jedynego miejsca, gdzie jest dostęp do internetu, bardzo zresztą drogi.
Pozdrawiam Pana serdecznie...
Wojtek Dąbrowski
Wallis i Futuna w internecie:
Oficjalna strona Wallis i Futuny(fr.)
Oficjalny serwis dla turystów (ang.,fr.)
mapa regionu
gdzie po wizę
linki
Żandarm Pacyfiku
Rzšd Australii rozważa wysłanie policjantów i urzędników do Papui-Nowej Gwinei. To efekt nowej polityki tego kraju, który coraz chętniej przyjmuje rolę "żandarma Pacyfiku".
więcej
focus - archiwum
spis treści
gdzie po wizę
o stronie
kontakt
english