spis treści
 wiadomości

 
 Nowa Zelandia

focus

Kapslowa rewolucja
28.11.01

Korek to przeżytek - stwierdzili nowozelandzcy producenci wina i postanowili zamykać butelki kapslami. Klienci są wniebowzięci.

Gdyby Michael Brajkovich nie zaczynał pracy w swej winiarni od przeglądania porannej poczty, być może nigdy nie wpadł by na pomysł kapslowania butelek. Tak jak wszyscy producenci markowego wina na świecie używałby korka i rozdawał klientom korkociągi z kolorowym logo swej firmy. Ale pewnego piątku, gdy na biurku znalazł kolejny pozew do sądu, poczuł, że miarka się przebrała.

Narodowy problem

Pozew przysłał adwokat jednego z wielu niezadowolonych klientów Michaela, który narzekał na jakość jego wina. Podobne listy dostawali też inni winiarze. A że Nowa Zelandia to kraj niewielki - wieści w środowisku szybko się rozchodzą. Wkrótce okazało się, że problem to nie tylko lokalny, ale narodowy, a nawet międzynarodowy, bo podobna korespondencja nieobca jest i kolegom z Australii.
Korek kojarzy się z winem, odkąd do jego przechowywania używa się butelek. Pierwsze kapsle natomiast pojawiły się po II wojnie światowej. Niemałą sławę zyskał kapsel odkręcany, wynaleziony przez francuską firmę Stelvin. W latach 50. i 60. większość butelek wina zamykanych była stelvinami. Z czasem jednak kapsel stał się symbolem taniego wina owocowego, więc z sektora trunków markowych ponownie wyparty został przez korek. Obecnie przeżywa swój renesans. W Australii i Nowej Zelandii, których wina uznawane są za równie szlachetne co francuskie, kapsel znów jest traktowany na równi z korkiem. A pierwsze kapslowane jaskółki pojawiły się też w sklepach w USA i Wielkiej Brytanii.
Jeszcze kilka lat temu klienci ograniczali się do przysyłania skarg. Teraz chcą zwrotu pieniędzy, a czasem nawet odszkodowania. W listach i pozwach wytykają winiarzom, że ich produkty są a to zwietrzałe, a to zbyt kwaśne, a to nadpsute etc. Opinie klientów potwierdzają werdykty jury prestiżowego konkursu na najlepsze wino "Air New Zealand Wine Awards". W 2000 r. aż 31 proc. zgłoszonych do konkursu win zostało odrzuconych z powodu "znamion stęchlizny".

Test jakości

Zaintrygowany problemem nowozelandzkich winiarzy australijski Instytut Badań Wina postanowił znaleźć przyczynę skarg. Przebadano dokładnie receptury i procedury produkcji, zbadano jakość surowca i... nic. Wszystko było w najlepszym porządku. Wtedy ktoś zwrócił uwagę na korek. Zaintrygowani naukowcy chwycili za butelki z białym semillonem (rocznik 1998) i zakorkowali je 14 różnymi czopami, zwyczajowo używanymi w przemyśle winiarskim: dwie butelki zatkano kawałkami naturalnego korka, dwie inne miały korki z domieszką komponentów syntetycznych, dziewięć było zamkniętych korkami plastikowymi, a na jedną nałożono zwykły kapsel.

Po dwóch latach przechowywania w piwnicy butelki zostały otwarte, a ich zawartość komisyjnie skonsumowana. Okazało się, że jedynie wino z butelki z kapslem zachowało naturalne walory - świeżość, właściwy smak i aromat. Wino z pozostałych butelek różniło się od spodziewanego efektu, najczęściej zapachem. Najgorszy był trunek z butelek z korkiem syntetycznym.

Winny korek

Po żmudnych badaniach znaleziony został główny wino-wajca. Środek chemiczny TCA, używany do utwardzania korków, może reagować z chlorem ze środków używanych do czyszczenia butelek. Taki "zainfekowany" korek wytwarza zapach pleśni i przenosi go na wino w butelce. Korki naturalne przy długim okresie przechowywania mają tendencję do wysychania. Tworzą się w nich wówczas mikropory, którymi do wnętrza butelki dostaje się powietrze (co powoduje proces utleniania wina). Czopy plastikowe też mogą przepuszczać powietrze, poza tym są trudne do wyjęcia z butelki. Jedynie używając kapsli unika się wszystkich tych kłopotów.

Zachęcony wynikami badań australijskich naukowców Michael Brajkovich rozpoczął kampanię na rzecz przywrócenia popularności kapslom. On i 24 innych nowozelandzkich producentów wina zrzeszonych w Grupie Inicjatywnej na Rzecz Promocji Kapsla ogłosiło, że ich butelek korek nigdy więcej już nie skala. Od tej pory - jak twierdzi Michael - sprzedaż wcale nie zmalała, w przeciwieństwie do liczby skarg.
 

Przemysław Przybylski


 mapa regionu
 gdzie po wizę
 linki
 
Miasto nadziei
90 proc. opali na świecie pochodzi z Australii. Z tego duża większość z Coober Peddy - maleńkiego miasteczka zagubionego gdzieś na środku pustyni Gibsona. Wokół opalu kręci się tu wszystko.

spis treścigdzie po wizęo stroniekontaktenglish