Sprawa ewentualnego wmieszania się Stanów Zjednoczonych w kampanię wyborczą w Kiribati natychmiast nabrała rozgłosu i stała się jednym z najgorętszych punktów tej kampanii. Opozycja chce bowiem zamknięcia chińskiej stacji kontroli lotu satelitów, która - jeśli wierzyć prasie - służy m.in. do podglądania amerykańskich testów systemu "tarczy rakietowej", które od niedawna prowadzone są na poligonie rakietowym w sąsiednich Wyspach Marshalla. Pomysł zamknięcia stacji nie podoba się prezydentowi Tito, który dopatruje się w nim inspiracji Stanów Zjednoczonych chcących pozbyć się wścibskich podglądaczy. Politycy opozycji odpowiadają, że Kiribati daje się wykorzystywać Chinom i należy z tym czym prędzej skończyć.
Problem w tym, że Kiribati potrzebuje do życia zarówno Chin, jak i Stanów Zjednoczonych. Z Chin (zaraz po Tajwanie i Japonii) pochodzi największa część turystów odwiedzających ten podrównikowy kraj. USA należą natomiast do największych klientów Specjalnej Strefy Ekonomicznej Kiribati, w której zaspokajają znaczną część zapotrzebowania na tuńczyka i inne ryby oceaniczne.
Suzan z zachodu Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego wszelkiej maści huragany, tajfuny i cyklony noszą imiona, dokładnie tak jak dzieci? Wyjaśnienie tylko u nas.